Elvisowska kanapka jest podobno kanapką kultową. A w tej kultowej kanapce istotne jest, ażeby odpowiednio zrównoważyć wartości 3 smaków oraz 3 tekstur na języku. Miękkie i słodkie banany, słonawe i tłustawe masło orzechowe oraz pieczywo, wystarczająco opieczone aby zlepić całość do kupy i nie pozwolić się rozjeżdżać...
Pierwszą w życiu kanapkę Elvisa wykonałam tak:
* domowa bułka pełnoziarnista (z odkrojonym górnym daszkiem...)
* pół banana,
* 2 łyżki masła orzechowo-lnianego (home made)
* oliwa do smarowania
Bułkę kroję na pół i od razu smaruję masłem orzechowym, dość konkretnie. Obkładam plasterkami banana i przykrywam. Smaruję obie, zewnętrzne powierzchnie olejem, opiekam na rozgrzanej patelni grillowej, z obu stron, do maksymalnego efektu przypieczenia.
Grubość pieczywa zależy od jego rodzaju. Jeśli chleb jest puszysty i nadmuchany - może być grubszy, jeśli dysponujemy zbitym, pełnoziarnistym pieczywem to plastry należy uczynić cieńkie. Wtedy suchość buły nie zagłuszy smaków z wewnątrz...
Ostatnio zmuszona jestem do wczesnych pobudek i używania w tym celu budzika. Budziki bolą... i już prawie zapomniałam jak bardzo. Kto dał im prawo przerywać najbardziej wyraziste, poranne sny? Przerywać tylko po to, żeby każdorazowo uzmysłowić smutną konieczność brania udziału w społecznych zależnościach...
Rano więc głowa idzie pod kran z ciepłym strumieniem. Potem jest muzyka (the damned), makijaż i śniadanie, kanapki + gorąca zbożówka, w międzyczasie szykuję prowiant na wynos - kanapkę, toffi bars i magiczne jabłko. A kiedy gnębi przeziębienie i kaszel, dodatkowo zaopatruję się w Napój Ratunkowy!
* kawałek świeżego imbiru,
* 1 gożdzik,
* duża szklanka wody.
Imbir obieramy i kroimy w cienkie plasterki, gotujemy w wodzie z goździkiem 5-10 minut. Można posłodzić sokiem malinowym i dodać ciutkę cytryny. Przelewamy do szklanej butelki i zabieramy ze sobą, pijemy małymi łyczkami kiedy gryzie i drapie w gardle. A kiedy wrócimy do domy, w podzięce z radością całujemy imbiru kłącze!
Na śniadanie również świetnie sprawdza się zimna, wczorajsza pizza. Jeśli jest się autentycznym fanem zimnej pizzy jak ja...
Tydzień szybki był, dwa święta w plecy, nie było czasu na zadumę, pączków nie było, poświata jest i będzie... oby już zawsze.








znam kanapkę Elvisa. ale nie jadłam, zbyt egzotyczna jak dla mnie xd
OdpowiedzUsuńPierwszy raz się spotykam z takim specjałem:P
OdpowiedzUsuńAkurat wczoraj zrobiłam masło orzechowe więc jak tylko zakupię banany to z chęcią spróbuję:)
Kanapka Elivisa jest przepyszna, idealne śniadanie!
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem jeszcze innego Amerykańskiego przysmaku- kanapki z masłem orzechowym i ich galaretką (jelly jam) :)
z polskim dżemem też jest fajna
Usuńrany boskie, uwielbiam kanapke z maslem orzechowym i bananem, ale nie wiedzialam ze to kanapka elvisa, teraz jedzenie jej bedzie mialo nowy wymiar xd
OdpowiedzUsuńjestem zazdrosna o pizze ;(
dla mnie też nazwa wiele zmienia :-)
Usuńteż jestem fanką dodawania imbiru jak i goździków do różnych naparów i herbat. podobają mi się kolory cieni do powiek - używam podobnych :-) A piosenka i teledysk zauroczyły mnie, cóż keyboard mam, kot jest - może powinnam też pójść tym tropem ;-)
OdpowiedzUsuńoczywiście że tak, nie ma się nawet nad czym zastanawiać!
UsuńHa ha ja pierwszy raz słysze o takiej kanapce.... mało jeszcze wiem. Kiedyś sama zrobiłam w typowej maszynce do mięsa masło orzechowe...
OdpowiedzUsuńKanapka Elvisa dla mnie może robić za lunch, daje niezłego kopa energii przez kilka dobrych godzin nie jestem po niej głodna :)
OdpowiedzUsuńMasło orzechowo-lniane? Mmmm, chyba się skuszę i ukręcę sobie trochę na spróbowanie, bo właśnie się kończy:)
UsuńA mój przysmak to bułka ze zwykłem masłem i bananem posypanym lekko świeżomielonym pieprzem mmm...ale ludzie dziwnie patrzą. Ale mi smaka narobiłaś!:)
spróbuję, lubię pieprz :D
UsuńLaktoowo, nie mogłam się powstrzymać skoro i u Ciebie tyle weganizmu i wegetarianizmu... koniecznie tutaj, bo masz małe zaproszenie do zabawy.
OdpowiedzUsuńU Elvisa, obok masła orzechowego i bananów, jeszcze smażony bekon był, fe!
OdpowiedzUsuń