
Dzisiaj dokonalam w kuchni niemalej rewolucji. Wyprodukowalam od podstaw Seitan i upieklam go z jablkami po kilkugodzinnym zamarynowaniu, zrobilam pierwsze moje Muffinki - a scislej ujmując jedną duuużą Muffinę na próbę, bo malych foremek niestety jeszcze nie mam. Te dwa eksperymenty stanowczo mnie zachwycily, ale post opowiadac bedzie o Paluszkach Oliwkowych, które znakomicie nadadzą się na piknikową propozycję. Tak więc piekarnik wykorzystalam na 3 fronty, no i prawidlowo. Dodam jeszcze, ze zmiescilam sie z tym wszystkim do poludnia :-)
Paluszki są zrobione z ciasta jak na tartę. Osobiscie jadlam i pieklam tylko jeden rodzaj tarty, gdyz od razu zaspokoila mnie w 100% i nie potrzebowalam innych recept. Do ciasta używam 4 lyżek mąki przennej i 4 lyżek mąki żytniej, zimne maslo na oko, 3-4 lyzki wody i dosc drobno pokrojone zielone oliwki z nadzieniem paprykowym - im więcej tym lepiej (ja dzisiaj dysponowalam zwyklymi, bez nadzienia i niestety zdecydowanie nie jest to to samo więc naprawdę polecam paprykowe za wszelką cenę :-). No i jeszcze sól, do paluszkow uzylam morskiej grubej soli - ok. 1/2 lyżeczki. Z takiej kuli można zrobic jedną dużą tartę albo bardzo dużo paluszków tak jak ja dzisiaj. Po schlodzeniu w lodowce rozwalkowalam i pokroilam nozem na w miare cienkie dluzsze i krotsze paseczki. Potrzebowaly ok 20 minut w piekarniku.


Z pozostalosci ciasta, które nie przypominaly paluszków zrobilam miniplacek i zawinelam nim pora bo biedny leżal w lodowce od czasów pamietnego sushi...



Ile tego masełka w przybliżeniu?
OdpowiedzUsuńna 8 czubatych łyżek mąki 4 czubate łyżki posiekanego masła powinno być ok
OdpowiedzUsuń